Mycie włosów metodą OMO

Mycie włosów metodą OMO

OMO co to takiego?

OMO to moja ulubiona metoda mycia włosów, stosuje ją już ponad 2 lata i nie wyobrażam sobie już innego mycia. Skrót należy odczytywać jako O (odżywka) M (mycie np. szamponem) O (odżywka/maska).

Jak to się robi?

dsc_0413

Pierwsze O nakładam na zwilżone wodą włosy, odżywka zabezpiecza włosy, przed nadmiernym plątaniem, łamaniem i wysuszeniem podczas mycia. Tu najczęściej używam odżywek, które nie sprawdziły się na moich włosach, bądź takich których skład jest ubogi w składniki odżywcze. Pierwszym O może być również olej np. oliwa z oliwek.
Następnie nie spłukując pierwszego O, rozcieńczam w dłoni szampon i delikatnie masuję skórę głowy – spokojnie sama piana z szamponu domyje włosy na długości,  nie potrzebują one dodatkowych porcji szamponu,takim sposobem, dbam o ich nienadmierne wysuszenie.

Dokładnie płuczę włosy z szamponu i pierwszej odżywki. Przechodzę do drugiego O i tu w zależności ile mam czasu, albo szaleje z maską na włosy, co zajmuje mi ok. 30 minut, albo nakładam treściwą odżywkę na kilka minut, w zależności co zaleca producent na opakowaniu.

Dla kogo przeznaczona jest ta metoda?

Taki zabieg dobry jest na każdy rodzaj włosów, spokojnie może wykonywać go każdy, a nawet nie raz spotkałam się z takim myciem u fryzjera.

Ja dzięki OMO zauważyłam, że moje włosy, mniej się plączą po myciu, są delikatniejsze i bardziej miękkie.

Z całego serca polecam ten sposób każdemu. A ty masz jakieś ulubione metody mycia włosów? Daj mi znać w komentarzu!

dsc_0407

2 thoughts on “Mycie włosów metodą OMO

  1. Ok. pół roku temu zaczęłam intensywniej dbać o włosy, wcześniej nie przykładam zbytniej wagi do odżywek lub masek. I tak naprawdę samo mycie włosów i nakładanie odżywki to za długa droga to szybkiej poprawy kondycji włosów, bo naprawdę nie chciało mi się siedzieć co dwa-trzy dni godzinę w kąpieli, żeby odżywka choć trochę zaczęła działać na włosy. A metoda OMO jest naprawdę fajna i momentalnie widać, jak włosy odżywają. Od 3 lat mam włosy rozjaśniane na końcach – klasyczne ombre, farbowane co 4 miesiące, choć tak naprawdę ostatni miesiąc przed farbowaniem to tragedia – wiecznie splątane blond końce. Dlatego też przy każdych zabiegu koloryzacji niezbędne było ścinanie dobrych kilku cm włosów, które były zniszczone. A teraz? Przy metodzie OMO włosy mają nadal blask, jakby były świeżo po farbowaniu, nie ma problemu z rozczesywaniem włosów po myciu – wcześniej nawet tangle się poddawał. Robię w ten sam sposób, iż najpierw nakładam odżywki, które chce szybko zużyć, a szkoda mi je wyrzucić – nie podpasowały mi z wielu względów m.in. zbytnie obciążenie włosów przy standardowym nakładaniu. Po nałożeniu odżywki nakładam czepek foliowy, podgrzewam suszarką i nakładam ręcznik – bądź wersję zabawną ale wygodną – czapkę lub najlepiej babciny beret:) i tak sobie chodzę, godzinę, dwie i dopiero spokojnie dwa kolejne etapy. Różnica w wyglądzie i kondycji włosów MEGA – można to porównać to efektów profesjonalnej sauny do włosów w salonach fryzjerskich, tylko że przy odrobinie wysiłku możemy sobie serwować taką w domu:) Jednak raz na tydzień lub dwa robię jednorazowo zwykłe mycie bez żadnych odżywek przed i po – w moim przypadku świetnie się sprawdza płyn do higieny intymnej, co też szczególnie gorąco polecam:)

    1. Świetnie to opisałaś 🙂 Ja też, do pierwszego O używam odżywek, które mi nie pod pasowały,ale dopiero przy drugim O nakładam czepek i podgrzewam suszarką, nawet zakupiłam sobie taki specjalny czepek, do którego mogę :podłączyć suszarkę i mam swoją saunę do włosów. Zanim go zakupiłam, to podgrzewałam ręcznik w mikrofali, ale zaznaczam, że to niebezpieczne :). Patent z czapką wydaje, się być ciekawy, owszem słyszałam o tym, ale jakoś nigdy nie próbowałam. OMO myje zawsze włosy, z tym, że jak mam czas to na drugie O serwuje włosom maskę i robię taką saunę i wtedy naprawdę wyglądają świetnie, są milusie jeszcze bardziej niż zazwyczaj. Niestety ostatnio nie mam czasu na takie zabiegi i bardzo mi ich brakuje. Kiedyś na pewno wybiorę się do fryzjera na profesjonalną saunę, aby porównać efekty 🙂 a co do płynu do higieny intymnej to wybieraj taki bez silnego detergentu w składzie (SLS), rzecz jasna, próbowałam myć włosy właśnie takim płynem i u mnie też sprawdza się rewelacyjnie, szczególni na wyjazdach, można zabrać w podróż tak na prawdę jeden kosmetyk, do ciała i włosów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *